• DOBRA ZMIANA

    Nie, nie mam nic do Kijowskiego, nic mnie nie obchodzą groszowe nieprawidłowości w rachunkach, niech mu będzie na zdrowie, to co zrobił dla Polski jest milion razy więcej warte. Nie, zmiana jest dobra ponieważ Pan Kijowski był uosobieniem poprawności. Gładkości. Uprzejmości. Zawsze uśmiechnięty, pogodny, optymistyczny, przyciągał tłumy równie optymistycznych obywateli. Nowy szef jest na drugim biegunie. Jest świadomy powagi, a właściwie grozy sytuacji. Mówi o tym wprost, i wcale nie poprawnie ani gładko. Takiego właśnie przywódcy potrzebuje teraz KOD. Bo czasy się zmieniły. To jest wojna, która może zakończyć się utratą niepodległości Polski, a w każdym razie utratą wolności Polaków. Nie czas na gładkość i poprawność. Czas na przywództwo wojenne. Dlatego ta zmiana jest zmianą dobrą. CZYTAJ WIĘCEJ
  • KTO ZNISZCZY NIEZALEŻNE SĄDOWNICTWO?

    Wizyta u Pani Prezes Sądu była krótka, ale wrażeń dużo. Włosi nazywają to muro di gomma, ściana z gumy. Ja bym to raczej określił jako ściankę wspinaczkową, która nie daje żadnego punktu zaczepienia. Do tego dochodzi element magnetofonowy: powtarzanie w kółko tego samego komunikatu, kompletnie nieadekwatnego do sytuacji. Były też pozory grzeczności. A więc: nie czekałem dłużej niż dwie minuty. Pani Prezes wyszła ze swojego gabinetu aby się ze mną przywitać i zaprosić mnie do środka. Na pożegnanie wstała i też podała mi rękę. Pod tymi pozorami kryła się, a w właściwie wcale się nie kryła, obojętność, arogancja, żeby nie powiedzieć… Nie, lepiej nic już nie mówmy. Przejdźmy do konkretów. CZYTAJ WIĘCEJ
  • WSPÓLNY MIANOWNIK WŁADCÓW

    Czytam, po raz kolejny, „Szachinszacha“ Ryszarda Kapuścińskiego. Kiedyś była to dla mnie abstrakcyjna egzotyka, ciekawe, owszem, studium psychozy władcy, ale tematyka dość odległa, a teraz prawie na każdej stronie znajduję coś, co pasuje jak ulał do naszego miejsca i czasu. Chociażby taki fragment: "Despota jest przekonany, że człowiek jest istotą podłą. Podli ludzie zapełniają jego dwór, stanowią jego otoczenie. Sterroryzowane społeczeństwo przez długi czas zachowuje się jak bezmyślny i uległy motłoch. Wystarczy ich karmić, a będą posłuszni. Trzeba dać im rozrywkę, a będą szczęśliwi. CZYTAJ WIĘCEJ
  • ZEMSTA BIAŁEJ MAFII

    Zaledwie dwa miesiące temu ukazała się książka, a już dosięga mnie zemsta lekarzy. Od miesiąca otrzymuję wezwania do sądu na fikcyjną, nielegalną rozprawę z prywatnego oskarżenia lekarza, który znęcał się nad moim umierającym Ojcem. Zamiast podać mu morfinę, kpił z niego mówiąc, że pewnie ten ból to kara za grzechy. Mój ojciec, po koszmarnej agonii, umarł na serce, które nie wytrzymało bólu. Lekarza trochę poturbowałem, co chyba każdy na moim miejscu by zrobił. CZYTAJ WIĘCEJ
  • HOMO MEDICUS

    Władca życia i śmierci. Monopolista. Kompletnie niezależny finansowo od pacjenta, mimo że z jego pieniędzy żyje. Posiadający (przynajmniej z pozoru) wiedzę tajemną, niedostępną dla ogółu. Z racji tajności tej wiedzy niedostępny dla sądów, bezkarny (który sędzia zna się na medycynie?) Sąd musi polegać na zdaniu biegłych – kolegów po fachu lekarza. Tych kilka elementów razem daje mieszankę piorunującą. Wytwarza homo medicusa – zarozumiałego, nadętego, aroganckiego, chamskiego i bezczelnego, przekonanego (i słusznie) o swojej absolutnej bezkarności. CZYTAJ WIĘCEJ
  • SPOTKANIE Z ELIZĄ MICHALIK

    W zasadzie nie chodzę na spotkania z autorami,, wyjątek zrobiłem kiedyś dla Ryszarda Kapuścińskiego, a w zeszłym roku dla Anny Janko z okazji jej znakomitego dzieła "Mała zagłada". Tym razem zrobiłem wyjątek dla Pani Elizy Michalik, którą lubię i cenię. Wrażenia? W życiu się tak nie wynudziłem. To była raczej prezentacja pt. "jak nie należy organizować spotkań z czytelnikami". Miłym zaskoczeniem była natomiast sama książka. CZYTAJ WIĘCEJ
  • BIAŁA MAFIA

    BIAŁA MAFIA – SKĄD TEN TYTUŁ? Tytuł „Biała mafia” jest oczywiście metaforyczny. Nie dotyczy całego stanu lekarskiego. Lekarze jako grupa zawodowa nie tworzą oczywiście żadnej zwartej struktury mafijnej. Tytuł dotyczy tych lekarzy, którzy sprzeniewierzyli się przysiędze Hipokratesa. Tych, dla których nie jest ważny pacjent, lecz kariera i pieniądze. Tych, którzy tuszują własne, niegodne postępowanie i bronią kolegów, których bronić nie powinni. Tych, którzy ponad dobro pacjenta i światły humanitaryzm przedkładają własne, irracjonalne, barbarzyńskie, pseudoreligijne zabobony. Tych, którzy fałszują dokumentację medyczną. Tych, którzy składają fałszywe zeznania. Tych, którzy kłamią, oszukują, kręcą, mataczą – w imię solidarności zawodowej. Czyli tych, których spotkałem. I tych, o których mi opowiedziano. I tych, o których przeczytałem. To w sumie bardzo dużo. Jaki jest procent lekarzy, którzy nie zasługują na to miano? To jedno z pytań, na które spróbujemy sobie w tej książce odpowiedzieć. Jednak najważniejszym wątkiem tej książki jest próba odpowiedzi na pytanie: "jak to zmienić?". CZYTAJ WIĘCEJ
  • GDZIE BIEGNĄ BIEGLI, CZYLI BOLEK I LOLEK DLA MAS

    Nie wiem dlaczego, przypomniała mi się wczoraj ta historia. Było to kilka lat temu, w szpitalu. Lekarz nie chciał podać mojemu umierającemu Ojcu morfiny, powołując się na klauzulę sumienia („bóg zsyła cierpienie, żeby ukarać pacjenta za grzechy”) więc chwyciłem tego lekarza za klapy i trzasnąłem nim o ścianę, co oczywiście było normalną reakcją i każdy na moim miejscu by tak zrobił. Za to reakcja lekarza nie była zbyt normalna, albowiem wbił się on zębami w moją rękę i próbował odgryźć mi palec. Nie wiem, czy zrobił to ze strachu, czy też był to jakiś rytuał wynikający z kanonów jego wiary. Ale nie o to chodzi. Rana od ugryzienia obficie krwawiła, ręka puchła w oczach. Przyjechała policja, sporządzono notatkę z interwencji, chirurg (w innym szpitalu) opatrzył mi ranę, którą opisał jako „ranę kąsaną”. Epilog rozegrał się w sądzie. Sąd powołał dwóch biegłych. CZYTAJ WIĘCEJ
  • TEGO NIE ZOBACZYMY W ŻADNEJ TELEWIZJI

    Tego nie zobaczymy w żadnej telewizji, nie przeczytamy o tym w prasie. Telewizje są gładkie i milutkie, prasa uładzona, a wszystkie media nakierowane na jeden temat: człowiek. Dopiero w kontaktach prywatnych, społecznościowych, możemy się dowiedzieć czegoś o prawdziwym, nie lukrowanym świecie. Dzisiaj będzie o tym, jak wygląda płód źrebaka, leżący w kałuży krwi, w rzeźni obok swojej matki, z której go wyrwano. To są rzeczy, na które nie chcemy patrzeć, o których nie chcemy słyszeć. A jednak powinniśmy na nie patrzeć, nie mamy prawa odwracać wzroku. CZYTAJ WIĘCEJ
  • UBÓJ RYTUALNY PO POLSKU

    Miły akcent na święta: wolontariusz w schronisku apeluje, żeby nie dawać w prezencie piesków pod choinkę. Żywych piesków. Że zwierzę to nie zabawka nie pluszak, nie maskotka. I że wiele z tych zwierząt jest potem wyrzucanych, gdy się znudzą. Wolontariusz dzieli się opłatkiem z psem w schronisku. Gest miły, intencja doskonała, aczkolwiek trochę mnie razi takie przymusowe wciąganie zwierząt innych niż ludzie w religijne rytuały homosapiensów. No, ale cel szczytny. Zdaje się, że w tym przypadku opłatkiem był plasterek kiełbasy, może po to, by zachęcić czworonożnego bliźniego, a może aby nie urazić ortodoksów opłatkowych takim zhańbieniem rasy ludzkiej. CZYTAJ WIĘCEJ