O autorze
Im dłużej żyję, tym bardziej nie lubię świata. Im lepiej poznaję homo sapiens, tym bardziej żal mi innych zwierząt. Jest dla mnie szokujące, że znakomita większość intelektualistów nie zajmuje się niczym poza sprawami ludzi – tak jakby inne gatunki były gorsze. Niestety, również większość pisarzy obarczona jest tą antropocentryczną ślepotą. Mało kto zdaje sobie sprawę, że na przykład tak pogardzana przez ludzi świnia – w hierarchii wartości etycznych stoi znacznie wyżej od człowieka. Chociażby dlatego, że nie zabija, nie znęca się, nie dręczy. Zadaniem światłego, świadomego człowieka powinna być walka o ograniczenie ilości cierpień. Tych zadawanych innym gatunkom, i tych, które zadajemy sobie nawzajem. To jedyny sensowny cel życia.

Trochę więcej konkretów o mnie.

TEGO NIE ZOBACZYMY W ŻADNEJ TELEWIZJI

Tego nie zobaczymy w żadnej telewizji, nie przeczytamy o tym w prasie. Telewizje są gładkie i milutkie, prasa uładzona, a wszystkie media nakierowane na jeden temat: człowiek. Dopiero w kontaktach prywatnych, społecznościowych, możemy się dowiedzieć czegoś o prawdziwym, nie lukrowanym świecie. Dzisiaj będzie o tym, jak wygląda płód źrebaka, leżący w kałuży krwi, w rzeźni obok swojej matki, z której go wyrwano. To są rzeczy, na które nie chcemy patrzeć, o których nie chcemy słyszeć. A jednak powinniśmy na nie patrzeć, nie mamy prawa odwracać wzroku.

Napisała do mnie Natalia Krzemińska, którą poznałem kiedyś pod ambasadą Chin, podczas manifestacji przeciwko znęcaniu się nad zwierzętami podczas tak zwanego festiwalu psiego mięsa w mieście Yulin. Spytała, czy nie napisałbym czegoś o akcji ratowania koni sprzedawanych na rzeź. Oczywiście, że bym napisał. Tylko niewiele o tym wiem konkretów. W takim razie przyślę Ci materiały – odpowiedziała.



Przysłała mi opis akcji, który cytuję poniżej, bo nie ma sensu żebym go streszczał własnymi słowami, zwłaszcza że jest to konkretnie i przejrzyście ujęte. Sama akcja i jej założenia bardzo mi się podobają i chciałbym, żeby udało się to zrealizować.

Ze zdjęć, które Natalia mi przysłała, wybrałem trzy, które ilustrują etapy ostatniej podróży przed śmiercią. Wbrew pozorom największe wrażenie zrobiło na mnie wcale nie ostatnie zdjęcie, wyrwanego matce płodu. Na tym zdjęciu już mają to za sobą, już nic nie czują. Bardziej porusza mnie to, na którym konie wpychane są do ciężarówki.

Czy wtedy już wiedzą? Czują, co je czeka?
Ale największe wrażenie robi zdjęcie pierwsze. Tu jeszcze bohaterowie zdjęcia nie wiedzą, co za chwilę się zacznie. Na razie mają za sobą nieprzyjemności: transport na targ, wycinanie znaków na plecach, specjalnie nie używam słowa grzbiet, bo czym różni się ciało zwierząt od naszego, poza nazwami jakie mu nadaliśmy aby je uprzedmiotowić, aby je poniżyć?
Właśnie to zdjęcie najbardziej mnie poruszyło, chociaż niby nic na tym zdjęciu nie ma, żadnej krwi, ot po prostu stoi sobie kilka koników, sielski obrazek. Dopiero kontekst daje temu obrazkowi dramatyzm, patrzymy na te spokojne koniki i wiemy jednocześnie, że są już sprzedane, oznakowane – każdy handlarz ma swój znak, po którym potem poznaje swoje konie i zabiera je na przyczepę. Koniki spokojnie sobie stoją, ale wkrótce zacznie się piekło. Ładowanie do ciężarówki. Droga. Pęd, hałas, nieznane dźwięki, brak ruchu, brak wody. A u kresu podróży – dopiero najgorsze…

Natalia napisała mi o akcji, którą chciałaby nagłośnić, w prostych słowach, starając się najwyraźniej unikać emocji. Emocje zabijają, silne, negatywne emocje odstraszają. Więc mamy tu tylko fakty:

No więc tak... Może zacznę od tego, dlaczego Tara. Otóż Tara to schronisko dla koni. Ludzie z Tary od lat jeżdżą na targ do Skaryszewa i wykupują tam konie, które są przeznaczone na rzeź. Raz kupią dwa, raz cztery, a raz dziesięć, jeżeli finanse na to pozwalają. Tara od jakiegoś czasu dokonała wielu zmian w Skaryszewie – dzięki jej obecności i ludziom, którzy jadą tam i dokumentują, i pilnują aby nie łamano praw zwierząt, udało się w ostatnich latach uniknąć nazbyt złego traktowania koni. Sama byłam tam w ubiegłym roku i słyszałam jak handlarze mówią do siebie – "nie bij teraz, bo filmują".
Dużo osób nie chce tam jechać, bo się boją tego, co zobaczą… Wiem, że to drastyczne, ale to jest prawdziwe. Trzeba zobaczyć, żeby wiedzieć o co walczymy! To boli, ale ból powoduje że walczysz, że krzyczysz, że nie pozwolisz! Dlatego właśnie w tym roku nie chcemy już patrzeć w oczy koni i mówić: "niestety, jedziesz na rzeź bo nie mamy kasy, nie mamy miejsca, nie możemy Cię wykupić, nie mamy Cię gdzie trzymać…". W tym roku chcemy wykupić wszystkie konie! Chcemy pomachać pustym tirom handlarzy.
To bardzo ambitny plan. Żeby się udał, musi nas być tysiąc osób i więcej. Potrzebujemy ludzi! Chcemy stworzyć cztery grupy:
– pierwsza to ci, którzy mają kasę i miejsce, aby konia trzymać.
– druga to ci, którzy mają kasę ale nie mają miejsca dla konia.
– trzecia to ci, którzy mają miejsce dla konia, ale nie mają kasy.
– no i czwarta – ludzie, którzy pilnują na targu, aby koniom nie działa się krzywda, pomagają w wykupie, filmują.

Tyle opis Natalii. Jest to duża akcja, jak widać. Potrzeba wolontariuszy, ludzi zaangażowanych. Ale jest w tej akcji również miejsce dla osób, które nie czują się na siłach, żeby tam jechać, kłócić się z handlarzami, oglądać drastyczne sceny. Można wcale tam nie jechać a po prostu kupić konia, jeżeli mamy gdzie go trzymać i możemy się nim opiekować. Można udostępnić miejsce dla konia, którego kupi ktoś inny. Podoba mi się elastyczność tej akcji, to że nie zmusza się ludzi, żeby robili coś, do czego nie mają predyspozycji, a zachęca się aby zrobili tylko to, co mogą zrobić.
Temat, który podsunęła mi Natalia jest ważny. Cieszę się, że są ludzie, którzy poświęcają temu swój czas, energię, wkładają w to swoje serce. Ale też nasunęła mi się smutna refleksja: jak trudno zmobilizować ludzi w obronie zwierząt innych niż ludzie. Nie dalej jak tydzień temu cała Polska żyła zbiórką pieniędzy na sprzęt do leczenia ludzi. To chwalebne i piękne. Ale już nie piękny jest kontrast między liczbą osób uczestniczących w takich akcjach a tych, których celem jest ratowanie zwierząt. Zwierzęta czują przecież ból i mają świadomość, a emocjonalnie wiele z nich jest bardziej rozwiniętych niż człowiek. Pies odda życie za swojego pana, ale człowiek za psa raczej nie.
Czasem słyszy się, że takie podejście do zwierząt to "bambizm", antropomorfizacja, uczłowieczanie zwierząt, że przecież to nie ludzie, że nie czują tak jak my - w domyśle: nic nie czują, a zwłaszcza nic negatywnego, bólu, smutku, cierpienia, ot, żyją sobie, chrupią coś tam, stoją gdzieś tam, nic nie myślą, nic nie wiedzą. Taką fasadową wersję lansują oczywiście ci, którzy mają interes w ukryciu prawdy. Natalia przysłała mi kilka fałszywych opinii, których zaciekle bronią ludzie nie widzący nic złego zarówno w samym targu w Skaryszewie jak i w mordowaniu koni:
– Siwki podobno nie idą na rzeź...
– Kucyki podobno nie idą na rzeź...
– Klacze w wysokiej ciąży podobno nie idą na rzeź...
Jak dalece te "podobno" są nieprawdopodobne widać chociażby ze zdjęcia klaczy, której wyrwano dziecko z brzucha.
Ciekawa jest ta fasadowość, te "prawdy" lansowane przez tych, którzy biorą udział w procederze, ale też ochoczo przyjmowane przez tych, którzy nie chcą nic wiedzieć, nic słyszeć, nic widzieć. Prawdy fasadowe funkcjonują jak świat światem. Jeszcze niedawno nawet oficjalna nauka uważała, że dzieci nie czują bólu, pobierano im wycinki tkanek na żywca. Jeszcze niedawno ludzie światli i wykształceni uważali, że murzyn to nie człowiek. Pamiętacie tę wspaniałą scenę z "Przygód Hucka" Marka Twaina, gdy jedna pani pyta czy w katastrofie kogoś raniło, a odpowiedź, że "nie, tylko zabiło jakiegoś murzyna", wprawia ją w zadowolenie i rodzi refleksję: "całe szczęście, bo czasami w takim wypadku potrafi ranić człowieka".
Zawsze mi się to przypomina kiedy słyszę, jak ktoś mówi: "Cóż chcesz, to tylko zwierzęta".

Niestety, a może "stety", ta wizja świata wkrótce upadnie. A to za sprawą nie tyle ludzi wrażliwych, którzy potrafią obserwować swoich zwierzęcych przyjaciół (tym ludziom zawsze można powiedzieć, że przesadzają) co za sprawą naukowców. A z badaniami naukowymi już trudniej się kłócić. Bo to są konkrety. Żeby nie było, że to jakieś fanaberie, nie poparte żadnymi dowodami, odwołajmy się więc do badań naukowych. Na przykład do eksperymentów, które wykazują, że kruk ma inteligencję ludzkiego dziecka w wieku co najmniej 7-10 lat. O tych badaniach, przeprowadzonych przez amerykańskich i nowozelandzkich naukowców, można przeczytać na przykład tutaj.
Są też słynne testy labiryntu, albo nie mniej słynny test lustra: śpiącemu zwierzęciu maluje się na czole czerwoną plamkę. Kiedy się zbudzi, podstawia mu się pod oczy lustro. Jeżeli zwierzę próbuje zetrzeć plamkę z odbicia w lustrze, oznacza to, że bierze to odbicie za innego przedstawiciela swojego gatunku. Jeżeli próbuje ją zetrzeć z własnego czoła, to znaczy, że swoje odbicie w lustrze postrzega jako własne, a zatem ma świadomość własnego istnienia. To tylko jeden z testów, wcale nie najbardziej konkluzywny, bo na przykład pies, kierujący się głównie zapachami, może tego testu nie zdać. Więcej o teście lustra można przeczytać między innymi tutaj.
Nie ma tu miejsca na przytaczanie wszystkich badań, na wyliczanie eksperymentów mających na celu ustalenie, czy zwierzęta są zdolne do abstrakcyjnego myślenia i na ile są świadome swojego istnienia, bo to rozsadziłoby nasz tekścik. Ograniczmy się więc do przytoczenia podsumowania tych badań, jakiego dokonał w 2012 roku zespół naukowców w Cambridge. Jest to słynna Deklaracja z Cambridge o Świadomości. Grupa międzynarodowych ekspertów z zakresu neurologii poznawczej, neurofarmakologii, neurofizjologii, neuroanatomii oraz neurologii teoretycznej zebrała się na Uniwersytecie w Cambridge, by ponownie ocenić neurobiologiczne podłoże świadomych doświadczeń i związanych z nimi zachowań człowieka i zwierząt innych niż człowiek.
W deklaracji tej czytamy:
„Badania na temat świadomości rozwijają się błyskawicznie. Pojawiają się liczne nowe techniki i strategie badań ludzi i zwierząt innych niż człowiek. W konsekwencji dostępnych jest coraz więcej danych i konieczna jest reewaluacja wcześniej pojawiających się na tym polu wyobrażeń. (…) Ośrodki podkorowe aktywne u ludzi w czasie odczuwania emocji są także istotne w tworzeniu się emocji u zwierząt. Sztuczne podrażnienie tych samych regionów mózgu prowadzi do analogicznych zachowań związanych z emocjami zarówno u ludzi, jak i u zwierząt innych niż ludzie. Bez względu na to, gdzie w mózgu zwierząt innych niż ludzie powstają emocje instynktowne, wiele z nich jest jednoznaczne z odczuwaniem świadomych uczuć. (…) Dzieci ludzkie oraz zwierzęta inne niż ludzie nie posiadające kory nowej, zachowują te funkcje umysłowe.
Ptaki wydają się być pod względem zachowania, neurofizjologii oraz neuroanatomii uderzającym przypadkiem równoległej ewolucji świadomości. Dowody na prawie ludzki poziom świadomości były obserwowane u żako. Ssacze i ptasie ośrodki emocji oraz mikroośrodki poznawcze wydają się być znacznie bardziej homologiczne niż wcześniej myślano. (…) Sroki wykazują niesamowite podobieństwa do ludzi, małp naczelnych, delfinów i słoni w czasie badań rozpoznawania własnego odbicia w lustrze.
Deklarujemy, co następuje: Konwergentne dowody wskazują, że zwierzęta inne niż ludzie mają neuroanatomiczne, neurochemiczne i neurofizjologiczne podłoża stanów świadomości, łącznie z możliwością podejmowania świadomych zachowań. W konsekwencji, waga dowodów wskazuje, że ludzie nie są unikalni pod względem posiadania ośrodków neurologicznych, które budują świadomość. Zwierzęta inne niż ludzie, w tym ssaki i ptaki, a także wiele innych stworzeń, np. ośmiornice, także posiadają odpowiednie podłoża neurologiczne".
Zapamiętajmy z tej deklaracji chociaż to jedno zdanie: „ludzie nie są unikalni". I zwróćmy uwagę na konsekwentnie używane przez naukowców z Cambridge sformułowanie: „zwierzęta inne niż ludzie". To świadczy o tym, że naukowcy mają wyższy poziom świadomości niż większość ludzi, którzy z maniackim uporem próbują oddzielić człowieka od świata zwierząt, co przypomina jako żywo zabiegi parweniuszy mające na celu ukrycie ich „niskiego" pochodzenia.
Nie trzeba jednak sięgać do naukowych źródeł, prawie co miesiąc pojawia się w prasie jakiś artykuł, w którym dziennikarze popularyzują zdobycze nauki w tej dziedzinie, na przykład tutaj: „Zwierzęta planują, liczą, bawią się, psocą i kłamią. Jak bardzo podobne są do ludzi?".
Gorylica Koko badana testem na inteligencję w stanfordzkiej wersji skali uzyskała wynik 95 IQ. Przeciętny wynik dla ludzi wynosi 100. Są ludzie, którzy uzyskali gorszy wynik niż Koko – mówi dr hab. Maciej Trojan, psycholog i badacz zachowań zwierząt.

No i proszę, małpa mądrzejsza od człowieka! Nawiasem mówiąc, jeśli spojrzeć na to od strony nauki, to człowiek też jest małpą, należy do grupy małp naczelnych.

Jeżeli ptaki, ryby, a nawet głowonogi mają świadomość, to oczywiście konie też. Spróbujmy sobie wyobrazić, co czują stłoczone w ciężarówce, jak się boją, jak ten strach udziela się wszystkim, i zastanówmy się, czy rzeczywiście my, ludzie, jesteśmy tak głodni, tak bardzo nic już nie mamy do jedzenia, ze musimy zjadać ciało zwierząt? Zwierząt innych niż ludzie.


Ważne linki:

STOP Skaryszew
Strona akcji protestacyjnej STOP Skaryszew organizowanej przez Fundację Tara - Schronisko dla koni. Pomóż nam powstrzymać gehennę koni sprzedawanych na rzeź!

Bazarek na wykup koni ze Skaryszewa - KONIEC 21 lutego o 20:00

bazarek
Trwa ładowanie komentarzy...