BIAŁA MAFIA

"Biała mafia", wydawnictwo WGP, Warszawa 2017
BIAŁA MAFIA – SKĄD TEN TYTUŁ? Tytuł „Biała mafia” jest oczywiście metaforyczny. Nie dotyczy całego stanu lekarskiego. Lekarze jako grupa zawodowa nie tworzą oczywiście żadnej zwartej struktury mafijnej. Tytuł dotyczy tych lekarzy, którzy sprzeniewierzyli się przysiędze Hipokratesa. Tych, dla których nie jest ważny pacjent, lecz kariera i pieniądze. Tych, którzy tuszują własne, niegodne postępowanie i bronią kolegów, których bronić nie powinni. Tych, którzy ponad dobro pacjenta i światły humanitaryzm przedkładają własne, irracjonalne, barbarzyńskie, pseudoreligijne zabobony. Tych, którzy fałszują dokumentację medyczną. Tych, którzy składają fałszywe zeznania. Tych, którzy kłamią, oszukują, kręcą, mataczą – w imię solidarności zawodowej. Czyli tych, których spotkałem. I tych, o których mi opowiedziano. I tych, o których przeczytałem. To w sumie bardzo dużo. Jaki jest procent lekarzy, którzy nie zasługują na to miano? To jedno z pytań, na które spróbujemy sobie w tej książce odpowiedzieć. Jednak najważniejszym wątkiem tej książki jest próba odpowiedzi na pytanie: "jak to zmienić?".

System ten trzeba zmienić od podstaw, przewrócić do góry nogami, zniszczyć, wyrwać z korzeniami i zbudować nowy, oparty na zdrowych zasadach.


W którym momencie narodził się pomysł na książkę? Czy kiedy dotarły do mnie podobne historie, opisane w mediach przez pacjentów tak samo potraktowanych jak mój Ojciec? Czy kiedy, po dziwacznym przesłuchaniu w Izbie Lekarskiej, zainteresowałem się tak zwanymi sądami lekarskimi? Niewątpliwie pomysł narodził się gdy zrozumiałem, że sprawa dotyczy wielu osób, że jest ważnym problemem społecznym. Gdyby nie ten aspekt społeczny, zapewne nie podjąłbym się trudu pisania książki. W końcu kogo może obchodzić moja osobista tragedia? Co innego gdy niesprawiedliwość i podłość dotykają wielu, bardzo wielu ludzi. I, co jeszcze groźniejsze – pewnego dnia mogą dotknąć każdego z nas. Jak wszystkie książki pisane pod wpływem doznanej krzywdy – tak i ta ma ostrzec, ma sprawić, aby taka sytuacja nie mogła się powtórzyć, aby nikogo więcej to nie spotkało. Nagłośnienie zła to swoisty obowiązek. Ostrzeganie społeczności jest obywatelską powinnością. Nie wystarczy jednak nagłaśniać. Należy zaproponować rozwiązania.
Efekty nagłośnienia mogą być wielorakie Znajdą się ludzie, którzy doznali podobnej krzywdy, i mój przykład zachęci ich, aby też głośno o tym mówili. Pojawi się efekt kuli śniegowej. Sprawa będzie komentowana, rozważana, analizowana. Znajdą się może ludzie, którzy zrozumieją jak ważny jest to problem. Znajdą się może tacy, którzy uznają że koncepcja całkowitej reorganizacji służby zdrowia, przedstawiona w tej książce, ma sens i warta jest wprowadzenia w życie. Może koncepcja ta dotrze do ustawodawców i zostanie wprowadzona. Może zostanie ulepszona. Wiele się może dziać. Wszystko jest lepsze niż milczenie. Zło pleni się tam, gdzie jest cisza.

Zasadniczą kwestią, która mnie z początku interesowała, był portret psychologiczny lekarza. Powiązania wychowawcze między systemem, który demoralizuje, a szkolnictwem medycznym. Chciałem wgłębić się w program nauczania na uczelniach medycznych i sprawdzić, czy są tam takie przedmioty jak etyka, stosunek do pacjenta i jego rodziny, empatia. Jedna ze znajomych lekarek zdradziła mi, że lekarze są szkoleni pod kątem „odwrażliwiania się”, ponieważ zbyt wiele empatii utrudniałoby im pracę. Nie chciała jednak podać szczegółów.
Trzeci ciekawy element, obok struktury lecznictwa i systemu kształcenia – cechy własne lekarzy. Czy to system robi z nich to, czym są? Czy może do zawodu kierują się osoby o niskim stopniu wrażliwości? Zawód lekarza jest niezwykły przez dwa sprzeczne wymogi: ten, kto go wykonuje, nie może być zbyt czułostkowy ani wrażliwy, a jednocześnie istotą zawodu jest pomaganie innym, czyli coś, co wymaga wrażliwości. Jak to pogodzić? Czy to można pogodzić?
W jaki sposób na osobowość lekarza wpływają studia – niezwykle ciężkie, przez które przebrną tylko najbardziej zdeterminowani? Jak wpływają praktyki w prosektorium, pierwsze zetknięcie z chorobą i śmiercią? Jak lekarz ewoluuje – czy jest bardziej wrażliwy na początku swojej pracy a potem jego wrażliwość zamiera? Czy może odwrotnie? A może nie ma tu żadnej prawidłowości?
Postanowiłem, że porozmawiam ze studentami medycyny, z wykładowcami, z absolwentami.
Zadanie okazało się trudne. Najgorzej było z nakłonieniem choćby jednego lekarza, żeby się wypowiedział. Wszyscy byli nagle bardzo zajęci, niekompetentni żeby się wypowiadać, kompetentni, ale nie teraz tylko kiedy indziej, wyjeżdżali nagle na urlopy, szkolenia, konferencje, albo przestawali odbierać telefony.
Niektórzy dopytywali się, jaki będzie wydźwięk książki. Wydźwięk, sądząc z moich doświadczeń pacjenta – jest porażający. Właśnie dlatego chciałem porozmawiać też z „drugą stroną”.
Już samo określenie „druga strona” świadczy, jak ostry jest podział między pacjentem a lekarzem. To są dwa całkowicie różne i wrogie sobie światy. Jedna strona często nienawidzi drugiej i wzajemnie. Przypomina to rysunkowy dowcip sprzed lat, dwa rysunki obok siebie, jeden zatytułowany „świat w oczach kierowców”, drugi „świat w oczach pieszych”. Na pierwszym piesi figurują jako krowy snujące się przed maską i blokujące jezdnię, na drugim z kolei kierowcy mają pirackie chusty, noże w zębach i wygrażają z wściekłością biednemu pieszemu, który usiłuje się przemknąć na pasach.
Trwa ładowanie komentarzy...