O autorze
Im dłużej żyję, tym bardziej nie lubię świata. Im lepiej poznaję homo sapiens, tym bardziej żal mi innych zwierząt. Jest dla mnie szokujące, że znakomita większość intelektualistów nie zajmuje się niczym poza sprawami ludzi – tak jakby inne gatunki były gorsze. Niestety, również większość pisarzy obarczona jest tą antropocentryczną ślepotą. Mało kto zdaje sobie sprawę, że na przykład tak pogardzana przez ludzi świnia – w hierarchii wartości etycznych stoi znacznie wyżej od człowieka. Chociażby dlatego, że nie zabija, nie znęca się, nie dręczy. Zadaniem światłego, świadomego człowieka powinna być walka o ograniczenie ilości cierpień. Tych zadawanych innym gatunkom, i tych, które zadajemy sobie nawzajem. To jedyny sensowny cel życia.

Trochę więcej konkretów o mnie.

ZEMSTA BIAŁEJ MAFII

Zaledwie dwa miesiące temu ukazała się książka, a już dosięga mnie zemsta lekarzy. Od miesiąca otrzymuję wezwania do sądu na fikcyjną, nielegalną rozprawę z prywatnego oskarżenia lekarza, który znęcał się nad moim umierającym Ojcem. Zamiast podać mu morfinę, kpił z niego mówiąc, że pewnie ten ból to kara za grzechy. Mój ojciec, po koszmarnej agonii, umarł na serce, które nie wytrzymało bólu. Lekarza trochę poturbowałem, co chyba każdy na moim miejscu by zrobił.

Biała mafia ma dobre dojścia do sędziów, bo oskarżenie lekarza wpłynęło grubo po ustawowym terminie, a mimo to sędzia zaczął prowadzić tę przedawnioną sprawę, gdy tylko ukazała się książka w której opisuję całą historię. Lekarz wielokrotnie groził mi, że zamknie mnie w szpitalu psychiatrycznym, i jak widać przekonał sąd, że należy to zrobić, bo wczoraj dostałem takie oto wezwanie na "badania psychiatryczne przez biegłych sądowych". Pani sędzia, która w życiu mnie nie widziała, napisała nawet swoje wytyczne dla psychiatrów: w ocenie sądu oskarżony Matkowski jest niepoczytalny. Wszystko to dzieje się nie na Białorusi, tylko w dzisiejszej Polsce, w Warszawie.
Oczywiście na nielegalne rozprawy nie chodzę, nie pójdę również na przymusowe "badania" psychiatryczne. Niech przyślą po mnie policję.
Nie bałem się myśliwych, którzy wielokrotnie grozili mi śmiercią za książkę "Polowaneczko", nie przestraszę się ani łajdackich lekarzy, ani nieuczciwych sędziów. Na razie nie podaję ich nazwisk, ale wkrótce zapewne podam do wiadomości publicznej imiona, nazwiska i adresy całej bandy.
Trwa ładowanie komentarzy...