DOBRA ZMIANA

Nie, nie mam nic do Kijowskiego, nic mnie nie obchodzą groszowe nieprawidłowości w rachunkach, niech mu będzie na zdrowie, to co zrobił dla Polski jest milion razy więcej warte. Nie, zmiana jest dobra ponieważ Pan Kijowski był uosobieniem poprawności. Gładkości. Uprzejmości. Zawsze uśmiechnięty, pogodny, optymistyczny, przyciągał tłumy równie optymistycznych obywateli. Nowy szef jest na drugim biegunie. Jest świadomy powagi, a właściwie grozy sytuacji. Mówi o tym wprost, i wcale nie poprawnie ani gładko. Takiego właśnie przywódcy potrzebuje teraz KOD. Bo czasy się zmieniły. To jest wojna, która może zakończyć się utratą niepodległości Polski, a w każdym razie utratą wolności Polaków. Nie czas na gładkość i poprawność. Czas na przywództwo wojenne. Dlatego ta zmiana jest zmianą dobrą.

Być może jest to kwestia różnicy pokoleniowej. Pan Kijowski w dorosłym życiu nie doświadczył reżimu dyktatorskiego. Żeby zrozumieć grozę, trzeba ją poczuć na własnej skórze. Nowy przywódca miał okazję samemu się przekonać, co oznacza zniewolenie kraju i utrata niepodległości.
Jego pierwsza wypowiedź dla tvn 24 zaskoczyła mnie pozytywnie. Nareszcie przywódca KOD-u powiedział rzeczy konkretne, wypunktował sytuację Polski i widać że rozumie, że ta sytuacja jest groźna.
Teraz wszystko zależy, czy nowy szef i jego doradcy potrafią wypracować skuteczną strategię. Dotychczasowa – chodzenie po ulicach i trąbienie w wuwuzele – już się znudziła obywatelom, a na PiS-ie i tak nie robi żadnego wrażenia.

Tu trzeba się dobrze zastanowić, co może PiS-owi zaszkodzić. Wbrew pozorom łatwiej było za komuny, kiedy gospodarka była uzależniona od pomocy krajów zachodnich. Sankcje były rzeczą groźną. Strajki też. Teraz, na razie przynajmniej, gospodarka działa, zorganizowanie strajku generalnego wydaje się mało realne, a nawet gdyby, taki strajk nie uderzyłby w rządzących. Za komuny też było wprawdzie powiedzonko "rząd wyżywi się sam", ale mimo to strajki przerażały rządzących. Kiedy gospodarka była własnością władców, strajk uderzał pośrednio w nich. Uderzały też w nich sankcje Zachodu.

Tak więc strategia nie powinna bezpośrednio nawiązywać do czasów pierwszej solidarności. Powinna wykorzystać coś, czego wtedy nie było: autentyczne samorządy. Tu jest pole do działania. A druga sprawa, właściwie nawet ważniejsza: edukacja społeczeństwa.
Jak docierać do społeczeństwa? Latające uniwersytety, tajne komplety, kółka samokształcenia? Tak, oczywiście, aczkolwiek w dzisiejszych czasach trzeba by to organizować w Internecie. Tyle że Internet można wyłączyć. I tu kolejny wniosek: media. KOD powinien mieć potężne media. Takie, których nie da się zablokować. Internet można wyłączyć, koncesje odebrać. Wniosek jest oczywisty: KOD powinien zorganizować radio tradycyjne, emitowane z nadajników poza obszarem Polski. Tak jak było z radiem wolna Europa. Należy się liczyć w każdej chwili z likwidacją wolnych mediów przez okupanta. I trzeba się na taką sytuację przygotować.

Co powinno być treścią tych audycji? Przede wszystkim edukacja laicka. Uświadamianie ludziom, że wszelkie religie nieuchronnie prowadzą do katastrofy. Że skłonność do wiary w rzeczy nadprzyrodzone zawsze zostaje wykorzystana przez kastę czarowników, kapłanów, księży. Że ta kasta rządzi teraz Polską przez podstawione marionetki w postaci ugrupowania PiS. Że Polacy nigdy nie będą wolnymi ludźmi jeżeli będą wierzyć, że nie są właścicielami swojego życia. I że oddając swój kraj kościołowi wcale nie dostaną nagrody w postaci życia wiecznego w raju na chmurce.
Trzeba sobie zdać sprawę, że właśnie ta skłonność do wiary w rzeczy nieistniejące jest bazą, na której wyrastają inne zjawiska. Zmuszanie kobiet do rodzenia martwych dzieci, nienawiść do "obcych", przeświadczenie o własnej wyjątkowości, wszystko to nie miałoby miejsca, gdyby nie skłonność ludzi do urojeń. Bo takim ludziom można wmówić każdą bzdurę. Zresztą, to logiczne, jeżeli ktoś wierzy w to, że cały czas jest śledzony przez jakąś cudowną istotę, która czyta mu w myślach, spisuje wszystkie jego czyny, decyduje o każdym aspekcie jego życia, taki ktoś łatwo uwierzy, że kobieta która nie chce urodzić martwego płodu jest czarownicą, i bez najmniejszego trudu uwierzy w zamach smoleński, bo ma umysł skłonny do wiary w rzeczy nieistniejące, zresztą prawdę mówiąc zamach smoleński blednie w porównaniu z nieprawdoodobieństwami zawartymi w "świętych" księgach całego świata, więc nie ma się co dziwić, że lud w niego wierzy.

Przekształcanie Polski w państwo wyznaniowe może skończyć się tylko jednym: wielowiekową niewolą. Już teraz kobiety są w wielu dziedzinach pozbawione swoich praw. Patriarchat, w wersji brutalnej, wkracza do Polski drzwiami i oknami.

Trzeba uświadomić ludziom, że mają wolną wolę, że nie są niczyimi niewolnikami, że mogą decydować o swoim losie.
Trzeba wymazać słowo „władza“ z naszego języka, a zastąpić je demokratycznym „administracja“. W slowach odbija się życie. Ale i slowa kształtują życie.
Trwa ładowanie komentarzy...