POLACY NIE CHCĄ POLSKI

Przez ostatnie dwa lata zmieniłem zdanie o Polakach. Przedtem myślałem, że chcą mieć swój kraj, swoją ojczyznę, wolną, niezależną i bogatą. A jeśli to życzenie nie zawsze się spełniało, to był efekt nieszczęśliwego położenia naszego kraju między dwoma potężnymi, agresywnymi sąsiadami. To oni odbierali nam wolność, oni nas niszczyli, burzyli wszystko co osiągnęliśmy, oni – zaborcy, okupanci, wcielenie wszelkiego zła. Przez ostatnie dwa lata zmieniłem całkowicie zdanie o narodzie polskim. Narodzie? To chyba słowo nieco na wyrost. Naród dąży do tego żeby mieć swój kraj.

Od dwóch lat widzę, jak Polacy sami, bez niczyjej pomocy, bez żadnej okupacji wrogich sąsiadów, niszczą swoją ojczyznę. Przeciwnie, sąsiedzi chcą nam pomóc, Europa robi co może żeby ratować demokratyczną, wolną Polskę, ale Polacy plują na tę pomoc, plują na Europę, bliżej im do Azji i do dzikich, autorytarnych krain.
Jaki stąd wniosek? Tylko jeden. Polacy nie chcą mieć Polski.

Czy to znaczy, że mam pretensje do PiS-u? Nie. Żadnych. PiS to banda cwaniaków, ale to nie oni są nieszczęściem Polski. Oni tylko korzystają z głupoty Polaków. Pisowców rozumiem, Polaków – nie.

Wypowiedź pani Mazurek, że rozumie faszystów, wywołała oburzenie światowej opinii publicznej. Nie podzielam tego oburzenia. Natomiast doskonale rozumiem panią Mazurek. Jeszcze wczoraj pasała gęsi, a dzisiaj jeździ limuzyną. Wczoraj doiła krowy, a dzisiaj doi Polskę. Każdy ruch demokratyczny może jej w przyszłości te luksusy odebrać. I będzie musiała wrócić do pasania gęsi. Co się dziwić, że faszyści jawią się jej jako zbawcy? Dzięki nim będzie nadal jeździła limuzyną, i doiła polskiego podatnika, który jest tak głupi że to znosi. Będzie również doić faszystów, którzy stają w jej obronie. Pani Mazurek działa logicznie i konsekwentnie. Nie mam do niej cienia pretensji, rozumiem ją. Rozumiem też całą pisowską bandę. Natomiast nie rozumiem milionów Polaków, którzy wychodzą na ulice z okazji meczu piłki nożnej, dadzą się porąbać za swoją ulubioną drużynę, a palcem nie kiwną żeby bronić swojego kraju. Mam wrażenie, że Polacy nie chcą mieć wolnej Polski, że robią wszystko żeby nasz kraj się rozleciał. Minęło niecałe trzydzieści lat odkąd trafiła nam się wolność, a już Polacy sami założyli sobie pętlę na szyję. I sami ją sobie zaciskają. Będą wisieć? Najprawdopodobniej. Czy ich żałuję? Ani trochę! Volenti non fit iniuria – ech, Rzymianie mieli genialne powiedzonka! Chcącemu nie dzieje się krzywda. Nie żałuję więc tych dziesiątków milionów Polaków, którzy się cieszą, że mają "lepszy rząd", że nareszcie ktoś się za nich ujął. To właśnie oni, beneficjenci pięćset plus, niewykształceni i kiepsko zarabiający, niezaradni i nierozgarnięci, o niskim ilorazie inteligencji, nie znający świata i jego praw, żyjący w świecie religijnej i alkoholowej ułudy, zapłacą największą cenę za "dobrą zmianę". To oni popadną w ubóstwo, to oni będą przymierać głodem w Polsce zmienionej w satrapię na wzór białorusko-turecki. Będą to mieli na własne życzenie. Za głupotę się płaci. Czy ktoś będzie ich żałował? Nie sądzę. Ja na pewno nie.
Trwa ładowanie komentarzy...